215 Matka jest tylko jedna

Opis_odc

Mariana Paździocha ma odwiedzić jego matka. Paździoch wynajmuje dla niej zakwaterowanie u Kiepskich, gdyż kobieta żyje w przekonaniu, że jej syn Marian jest księdzem. Podczas wizyty matki wychodzi na jaw, że Marian nie jest księdzem, co powoduje u niego zawał.

215

Reżyseria: Okił Khamidov
Scenariusz: Aleksander Sobiszewski, Patrick Yoka, Katarzyna Sobiszewska
Premiera telewizyjna: 29.11.2006

Występują:

Andrzej Grabowski jako Ferdek
Marzena Kipiel-Sztuka jako Halina
Ryszard Kotys jako Paździoch
Dariusz Gnatowski jako Boczek
Renata Pałys jako Paździochowa
Igor Przegrodzki jako matka Paździocha

O_odcinku

“Odcinek był nawet dobry. Mimo to, mogli dać trochę więcej śmiesznych tekstów i komicznych sytuacji . Nie spodobało mi się to, że matkę Paździocha grał facet.. w dodatku nie wyszło to zbyt zabawnie. Ten zwrot akcji, gdy Helena jednak postanowiła wydać Mariana, nie trzymał się kupy za bardzo, bo z tego co mi wiadomo Helena lubi żerować na pieniądze . Problematyka odcinka też była godna zastanowienia, aczkolwiek odcinek można było zrobić dużo lepiej.

Odcinkowi Matka jest tylko jedna, wystawiam ocenę 7/10.“
~Sheina

“Odcinek dobry. Najlepszy był fakt, że matkę Paździocha grał chłop. Na plus Paździoch udający księdza, jego matka obrażająca Helenę, wydanie sekretu Paździocha i sceny w salonie Kiepskich. Chociaż zakończenie było przewidywalne pomimo tego było śmieszne. Początek trochę kiepski, dlatego 9/10.“
~Brady

“Przezabawny odcinek. Matka Paździocha śmieszna bardzo. I rozwaliło mnie to jak Marian potraktował Heleną i jak na jej temat rozmawiał z Matką pod kiblem mówiąc że jest latawicą haha
Opowieści Paździocha o tym jak mógł zostać księdzem także na duży plus. Bawiło mnie jak Ferdek brał pieniądze nawet za nie przeklinanie przy mamusi Mariana. Ogólnie bardzo pozytywny i śmieszny odcinek 9/10“
~Ferdziu1992

Teks

„Marian, ty masz czerwony nos, wódkę pijesz!”
~matka Paździocha

„Helena, mamusiu, Helena, mamusiu, mam zawał!”
~Paździoch

„Wyskakuj z tej sutanny pajacu jeden! I do domu! Ale już!”
~Helena