Archiwum kategorii: Moim zdaniem

Stare a nowe odcinki

Drugi z rzędu felieton Lukovsky’ego, tym razem pisze co myśli o starych i nowych odcinkach “Kiepskich”:

“Przeglądając forum czy chociażby stronę “Kiepscy.org.pl” często natrafiałem na porównania starych odcinków “Świata według Kiepskich” do nowych. Dziś postaram się przedstawić moje odczucia co do starych, jak i nowych epizodów.

Zacznijmy może od tego, które sezony uznaję za stare, a które za nowe. Za te pierwsze uznaję sezony od 1 do 7 – a więc początek i koniec Okiła. Za nowe oczywiście te od ósmego sezonu do… no właśnie do tych, które kręcą obecnie. Oczywiście sezon pierwszy różni się zdecydowanie od dajmy na to siódmego, a więc ostatniego w reżyserii Okiła Khamidowa, ale ja nie patrzę na to pod tym kątem. Dla mnie po prostu te wszystkie siedem pierwszych sezonów miały odmienny, ale bardzo fajny klimat. Dopiero od przejęcie “Kiepskich” przez Yokę serial zaczął się zmieniać. No właśnie, na gorsze czy lepsze?

Pierwsze sezony Yoki były może nie jakieś wybitne, ale moim zdaniem w miarę udane. Pojawiły się naprawdę udane epizody, do których ja na pewno będę wracał. Mówię tutaj o odcinkach z sezonów od 8 do 11. Oczywiście w kolejnych sezonach również zdarzały się bardzo dobre jak i świetne epizody, ale to właśnie we wcześniej wspomnianych czterech sezonach pojawiło się najwięcej udanych odcinków w wykonaniu Yoki. Prostując – to, że podobają mi się odcinki z początków Yoki nie znaczy, że były one jakieś lepsze od tych Okiła. Moim zdaniem były na poziomie sezonu siódmego. Oczywiście kilka z nich dorównuje, ba, może są nawet lepsze od niektórych odcinków Khamidowa z sezonów poniżej siódmego! Ale to marne pocieszenie, jeśli spojrzymy na kolejne odcinki w wykonaniu Yoki. Podsumowując akapit, uważam, co może wydać się oczywiste, że lepszymi odcinkami są te stare, z sezonów 1-7, choć jak już wcześniej wspomniałem, po siódmym sezonie pojawiło się kilkadziesiąt dość dobrych epizodów.

Co jest przyczyną tego, że “Świat według Kiepskich” nie jest już na poziomie serialu jeszcze sprzed kilku lat? Otóż niczego wielkiego nie odkryję. Moim zdaniem jest to brak pomysłów i wypalenie scenarzystów, których powinno się wymienić na innych – zdolnych, młodych, pełnych energii, a przede wszystkim robiących to dlatego, że jest to ich życiem i im się to podoba. Wracając do “braku pomysłów”: oczywiście nie zawsze tak jest, bo czasem scenarzyści wymyślą coś dobrego, ale co z tego, skoro wykonanie jest gorsze niż Robert Mateja za swoich “najlepszych” lat? Nie mówię, że w obecnych czasach Sobiszewskim nic nie wychodzi, bo to nieprawda. Od czasu do czasu napiszą fajny scenariusz na odcinek, który jest dobrze zrealizowany i może się podobać, ale co z tego, skoro na kolejny taki epizod możemy czekać kolejne kilkanaście odcinków albo i dłużej?

Kolejną rzeczą, która powoduje obniżenie poziomu serialu, jest wprowadzenie dużej liczby bohaterów epizodycznych, którzy zagościli w serialu już na stałe. Jolasia, Malinowska, Kozłowski, Kozłowska, Badura, Bocian, Stasiek, Kopciński (który już odszedł z powodu śmierci aktora). Licząc postać, w którą wcielał się od kilku sezonów Jerzy Cnota, mamy ośmiu (!) nowych bohaterów, którzy ostatnimi czasy pojawiają się w nowych odcinkach dość często. Dlaczego uważam to za minus? Otóż dawniej odcinki podobały mi się ze względu na to, że akcja toczyła się pośród głównych bohaterów – Ferdka, Boczka, Paździocha, Haliny i Heleny. Odcinki były ciekawe, kręcone w kamienicy. Często wykorzystywana była piwnica, a teraz? Twórcom zdarza się, że w jednym odcinku zdecydowana większość 22 minut (bo tyle trwają nowe epizody) to sceny w greenboxie, które często są niedopracowane i aż ściska w środku, gdy się na nie patrzy. Oczywiście zamiast skupić się na głównych bohaterach i kamienicy, wciskają postacie epizodyczne na greenboxy.

Kolejnym elementem psującym poziom serialu są oczywiście wcześniej wspomniane greenboxy. Często są niedopracowane, zrobione na odwal się. Zdarzały się odcinki, w których greenboxy były fajne, ale ja ogólnie wolę sceny w kamienicy – w miejscu, z którym kojarzą mi się najlepsi “Kiepscy”.

Oprócz wypalenia scenarzystów, postaci epizodycznych czy greenboxów moim zdaniem poziom serialu psuje jeszcze kilka innych rzeczy. Najczęściej oglądamy “Świat według Kiepskich” z zamiarem oderwania się od rzeczywistości i poprawienia sobie humoru, jednak twórcy nie zawsze serwują nam typowo komediowe odcinki. Ostatnio zdarza się coraz to więcej epizodów, w których pierdzieli się kolokwialnie mówiąc o “dupie Maryny”. Poza tym zdarzają się również odcinki polityczne, których nie lubię. Ostatnio również wyemitowano odcinki takie jak “Wysokie obcasy” czy “Lalka”, które moim zdaniem są najgorszymi w historii serialu. Widz oglądając takie coś czuje raczej zażenowanie niż radość.

Poza tym ostatnio coraz częściej rezygnuje się z Boczka na rzecz wspomnianych już postaci epizodycznych. W ostatnim sezonie nie wystąpił nawet Paździoch, a więc zdaniem wielu najlepsza postać w serialu.

Podsumowując: gdyby do ekipy na rzecz Sobiszewskich dołączyli inni scenarzyści, zrezygnowano z postaci epizodycznych, greenboxy pojawiały się tylko w razie potrzeby i były wykonane co najmniej bardzo dobrze, gdyby częściej korzystano z usług Boczka i Paździocha, to serial powróciłby wtedy poziomem może nie do lat świetności, ale do końcowych odcinków Okiła Khamidowa i początkowych Patricka Yoki. No właśnie, słowo klucz: GDYBY. No cóż, mogę tylko gdybać, a jest bardziej niż pewne, że twórcy nie zrezygnują z wyżej wymienionych rzeczy i dalej będą żyć w przekonaniu, że robią dobrze.”

Wypierdzielanie Boczka

Lukovsky postanowił podzielić się z nami swoją opinią na temat słynnego już chyba “wypierdzielania” Boczka z piętra Kiepskich. Oto i ona:

“Wypierdzielanie Boczka. Jakże często można usłyszeć to stwierdzenie z ust fanów “Świata według Kiepskich”. Narzekają oni na to, że Boczek nie jest już tym samym rzeźnikiem ze wsi spod Elbląga, który razem z innymi lokatorami na co dzień żył w fajnej, sąsiedzkiej atmosferze. I oczywiście mają rację, bo z miejsca Arnold stał się dla innych lokatorów kamienicy kozłem ofiarnym. Co by nie robił, jaki by nie był, zawsze zostanie wypierdzielony, nierzadko bardzo brzydkimi wulgaryzmami – głównie z ust Ferdka.

“Wypierdzielaj pan stąd, bo pan tu nie mieszkasz”, “Paszoł won grubasie”, “Wypie****ać” – głównie w taki oto sposób sąsiedzi wypierdzielają Boczka. Oczywiście najwięcej “ale” do Boczka ma Ferdek. Można powiedzieć, że wypierdzielił on Boczka więcej razy niż wszyscy lokatorzy razem wzięci, co oczywiście nie oznacza, że Paździoch, Helena, Halina czy Mariola nigdy nie poganiali Boczka, wręcz przeciwnie. Im również się to zdarzało.

Szczerze mówiąc, na początku podobało mi się wypierdzielanie Boczka. Wystarczyło małe “wypierdzielaj” z ust Ferdka i już na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech. Wszystko zmieniło się w sumie całkiem niedawno. Twórcy serwują nam coraz to częstsze wypierdzielanie Arnolda i coraz to agresywniejsze. Wcześniej głównie pojawiało się wcześniej wspomniane “wypierdzielać”, natomiast ostatnio z ust Kiepskiego można było usłyszeć nawet “wypie****ać”. Jaki był tego powód? Otóż Boczek zapukał grzecznie do mieszkania Kiepskich i zaproponował Ferdkowi rybę. Reakcja Ferdka? Oczywiście “wypie****ać”.

W starszych odcinkach Boczek razem z Ferdkiem, Paździochem i Waldusiem tworzył różne biznesy. Potrafili się dogadać i stworzyć naprawdę wiele ciekawych rzeczy. Ucinali również miłe, popołudniowe pogawędki sąsiedzkie na korytarzu pod publiczną toaletą. Oczywiście nie zawsze było kolorowo, choć porównując tamte “niemiłe sytuacje” z tymi dzisiejszymi, to tak jakby porównywać głodną myszkę do głodnej hieny.

Podsumowując: niektórym podjęty przeze mnie dzisiaj temat “wypierdzielania Boczka” może się podobać, innym nie. Ja należę do tej drugiej kategorii. Jak już wcześniej wspomniałem, na początku też mi się to podobało, ale ile można? Szkoda, że twórcy tak znęcają się nad Boczkiem, bo jest to postać jeśli nie najlepsza, to jedna z najlepszych w tym serialu i takim czymś znacznie pogarszają poziom “Świata według Kiepskich”, który i tak już teraz jest bardzo niski.”

Marian Janusz Paździoch – sympatyczna menda

Marian Janusz Paździoch – chyba nikomu z fanów “ŚWK” nie trzeba go przedstawiać.  To zwykła menda i złodziej mieszkająca w lokalu obok Kiepskich. Według mnie jest to świetna postać, a to zasługa fenomenalnej gry Ryszarda Kotysa oraz scenarzystów, którzy tę postać wymyślili i ją obdarzyli takimi, a nie innymi cechami. Obecne oczywiście te cechy się zacierają, co mi się nie podoba, Marian na przykład coraz rzadziej pokazuje swoją mendowatość, a częściej gra przyjaciela Ferdka czy ofiarę, nad którą znęca się żona. Łysy sąsiad Kiepskich dał nam się poznać jako bardzo sprytny i przebiegły mężczyzna, który w nie zawsze do końca legalny sposób chciał zarobić sporą sumę pieniędzy. Ze wzajemnością nie przepadał za Ferdkiem, ale w sytuacjach, gdy pojawiała możliwość wspólnego zarobku, potrafili ze sobą współpracować. Nie oznacza to jednak, że się lubili. Wątek ten świetnie pokazał odcinek “Papierowy motyl”, gdzie Paździoch chciał założyć z Ferdkiem firmę tylko dlatego, że nawzajem sobie nie ufają i będą sobie patrzeć na ręce.

Marian “Menda” Paździoch wielokrotnie robił Ferdkowi konkurencję, np. w odcinkach “Fryzjer” czy “Perpetum mobile”, gdzie podstępem chciał zdobyć nagrodę. Uważam jednak, że szczytem jego bezczelności było wykorzystanie pomysłu Waldka w odcinku “Akademia umiejętności”, tam Paździoch przeszedł samego siebie. To tylko kilka z wielu sytuacji, w których Marian pokazał swoją ogromną złośliwość.

Obecnie natomiast, czyli od co najmniej kilku lat, zauważyłem, że Paździoch się zmienił, nie jest już wredną mendą, tylko starszym panem, którego żona trzyma krótko i który często żyje z Ferdkiem w zgodzie. Uważam to za zmianę na minus, ponieważ postać Paździocha przestała być wyrazista i ciekawa. Jak tylko pojawia się Helena, to wiadomo, że za chwilę urządzi mężowi awanturę. To przestaje być zabawne, ponieważ na chwilę obecną w tym serialu w zasadzie każda żona regularnie wrzeszczy na swojego męża: Halina, Helena, Jolasia, Kozłowska. Kiedyś Marian potrafił oszukiwać żonę, teraz podobne sytuacje mają miejsce coraz rzadziej. Postać pojawia się też dużo rzadziej, a w 25. sezonie wcale, ze względu na słabszy stan zdrowia Ryszarda Kotysa.

Ale na koniec wróćmy do “pierwotnego”, czyli najlepszego Paździocha – tego z pierwszych odcinków. Czy w realnym życiu można by było z kimś takim się zakumplować? Wydawać by się mogło, że nie, w końcu kto z nas by chciał mieć za sąsiada taką osobę, która nas nie lubi, potrafi donieść do administracji, czy uprzykrzać życie? Z drugiej strony jednak, gdyby się znalazło klucz do takiej osoby, tak jak Ferdek, to można z nią nawet wiele zdziałać. Tym kluczem jest wspólny cel oraz… alkohol lub pieniądze. Jak ktoś jest mendą i to łasą na pieniądze i wódkę, to na pewno dogada się z nami w każdej sprawie. Tylko czy jeśli nam zależy, aby dogadać się w taki sposób, to czy też nie stajemy się takim Paździochem?

Reasumując – uważam, że Paździocha po prostu nie da się nie lubić, jego przebiegłość i wady zostały pokazane w tak świetny sposób, że ta postać, mimo, że obdarzona negatywnymi cechami, wzbudza sympatię. Najśmieszniejsze dla mnie były zawsze odcinki i sceny w starych odcinkach, kiedy Marian wraz z Ferdkiem działali w komitywie przeciw Boczkowi, z tego zawsze była masa śmiechu i charakterystycznych tekstów. Dziś już niestety tego brakuje, ale kto wie, może po jednosezonowej przerwie, gdy Paździoch wróci jesienią coś się w tej kwestii polepszy? Tak mogą myśleć optymiści, ja myślę, że nie.

Najlepszy okres serialu

“Świat według Kiepskich” według mnie lata świetności ma już za sobą. Jest to serial, który mocno się zmienił – wystarczy zobaczyć odcinek pierwszy i jeden z najnowszych. Różnica jest bardzo duża. Są tacy, którzy wolą nowe odcinki, ale zdecydowana większość często wraca do odcinków poprzednich… Czyli których?

Wielu fanów, w tym ja, uważa, że najlepszym sezonem serialu jest sezon 5. No właśnie – nie jestem jednym z tych, którzy serial oglądają już od jego początków, ponieważ swoją przygodę z serialem zacząłem naprawdę późno. Natomiast w odcinku “To jest właśnie Kiepskich świat” powstałym w 2000 roku, można usłyszeć wypowiedzi ówczesnych fanów serialu, których bawiły pierwsze odcinki sitcomu. Są również osoby, które przestały oglądać serial już przed premierą sezonu 5. i nie lubią tego i późniejszych sezonów za ich… normalność. Wielu z nich bowiem pokochało ten serial, gdy był on mocno surrealistyczny, pełen szaleństw, czego zabrakło w późniejszych sezonach. Ale również są tacy, którzy uwielbiają późniejsze sezony (ale nie zawsze wszystkie późniejsze) właśnie za to, że miały prostą fabułę i nadal celne żarty.

Można zatem powiedzieć, że wybór najlepszego okresu “Świata według Kiepskich” będzie miał charakter indywidualny – kogokolwiek byśmy o to nie zapytali, odpowiedź będzie się zawsze różniła. Jedni wolą sezon 1, inni sezon 5, jeszcze inni wolą nowe odcinki. Początki sezonu 1, a także pilotażowe odcinki, miały mimo wszystko swój niepowtarzalny klimat, który nie był już taki sam ani w najnowszych odcinkach, ani nawet w późniejszych sezonach Okiła Khamidowa. Częściowo jest to zasługa scenarzystów, gdyż było ich wtedy więcej, a teraz jest ich tylko trzech. Najlepszym okresem serialu jest jednak ten okres, w którym, naszym zdaniem, było najwięcej humoru.

Marnowanie potencjału

Autor opinii – Pabfer:

“Najnowszy sezon zapowiada się tragicznie z powodu zbyt dużej ilości Pupcińskich. W tej serii będzie ich wyjątkowo więcej niż zwykle, ponieważ trzeba było jakoś na prędce zastąpić Mariana Paździocha, a przecież wiadomo, że najłatwiej wstawić zapchajdziury, w których nie trzeba się wysilać na wymyślanie zabawnych tekstów czy sytuacji. Zapowiada się też wiele wtórnych pomysłów – oklepany do bólu temat kłótni małżeńskich lub pazerności Jolaśki. Nawet nie potrafię wyliczyć ile tego typu odcinków było wcześniej, a zapowiadają się nowe. Na domiar złego najprawdopodobniej w tym sezonie będzie więcej bohaterów epizodycznych niż zwykle, którzy tak samo jak Jolaśka, muszą wypełnić dziurę po kultowej postaci. Już teraz znane są opisy trzech pierwszych odcinków nowej serii i Badura pełni tam ważną rolę. Jednak ani jemu ani nikomu innemu nie uda się zastąpić kultowego Paździocha. Dlaczego? Nie mają potencjału!

Czytaj dalej Marnowanie potencjału

Jaka będzie przyszłość “Kiepskich”? Oby jak najkrótsza

Już za kilka dni rusza kolejny, 25. sezon “Świata według Kiepskich”. Teoretycznie fan serialu powinien się cieszyć, jednak każdy trzeźwo myślący i nie chwalący wszystkiego jak leci, zauważy, że nie ma powodu do radości, bowiem nowy sezon oznacza dalsze niszczenie dobrego imienia “Kiepskich”.

Czytaj dalej Jaka będzie przyszłość “Kiepskich”? Oby jak najkrótsza

Scenarzyści – wypalenie czy odświeżenie?

scenarzysci

Kolejna z wypowiedzi fanów na temat serialu. Tym razem kacrudy pisze, co myśli o scenarzystach “ŚWK”:

“Serial “Świat według Kiepskich” jest niewątpliwie jednym z najbardziej znanych seriali w Polsce. Wielu go uwielbia, wielu nienawidzi, a jeszcze inni znienawidzili go dopiero po pewnym czasie i na znak “żałoby” piszą R.I.P. np. w podpisach na forum. Ale każdy na pewno o nim słyszał chociaż raz w swoim życiu.

Czytaj dalej Scenarzyści – wypalenie czy odświeżenie?