“Co by tu jeszcze spieprzyć?” czyli kiepski początek sezonu 21

Aż się boję myśleć co będzie dalej. Yoka bowiem do spóły z Sobiszewskimi  jawi mi się jako sprawnie działający team do psucia serialu. O ile 20 sezon moim zdaniem był jeszcze po japońsku “jako tako” zrobiony, o tyle  wyemitowane odcinki 21 sezonu mnie przerażają. W odcinku ” Ja to załatwię” jedyna dobra scena to ta, w której prezes Kozłowski wstaje z trumny- na niej nawet się uśmiechnęłam, Półgębkiem co prawda, ale jednak. Cały odcinek od początku aż do sceny w kościele to jakiś chaotyczny bełkot. Nawet  scena z balangą u Mariana i jego popisami jest żenująca. Marian zawsze i przezawsze potrafił mnie rozśmieszyć. Yoka spieprzył i to! A co by tu jeszcze spieprzyć?

Lubię  wierszowane teksty Jolaśki, no nie ma mocnych! Lubię i już. Ale niestety scena z wybieraniem się Pupci do burdelu  to  jedno słowo- żenua. Brzmi ładnie i z francuska? Niestety tylko tak brzmi… Yoka partaczy wszystko po kolei . I ten jego połeć słoniny….

W “Szalonej lokomotywie” musiałam bawić się w przewijanie. Zero śmiesznego Boczka. Nie dadzą mu pograć! Zdziadział! Taki zawsze misiowato-zabawny coraz mniej ma śmiesznych wejść , coraz słabsze dialogi……Mieszkanie w pociągu- co w tym śmiesznego?

Szalona lokomotywa  Yoka & Sobiszewscy spółka z o.o. pędzi dalej aż na Łysa Górę, gdzie są same baby jagi  🙂 niestety i znowu tragicznie nieśmieszne 🙁 Oprócz rogatego nakrycia głowy Heleny  w odcinku o czarownicach wszystko było jak wymuszone, naciągane, robione bez polotu i na siłę- młócka jak po żniwach.  Ale jakie to żniwa? Włącznie z końcówką  odcinka całość klasycznie  generalnie i centralnie do kitu. Zero przesłania, morałów, point. NULL….

” Magiel” tu małe i miłe chwilowe rozpogodzenie, jakby słońce zza chmur. Znów Marian ratujący sytuację, jego bajania o babach wśród krochmalu i pary rozkładają, ale tylko dlatego,że kunszt  Kotysa  jeszcze potrafi się przebić przez yokowy kit. Ale na jak długo starczy mu sił?

Tak sobie coraz częściej marzę o śmiesznych, pomysłowych akcjach Mariana, wierszującym Listonoszu, mongolskim balecie Boczka, o chudszym Waldusiu…..

I co dalej? Z napięciem czekam na kolejne odcinki. Co by tu jeszcze spieprzyć?

pazdzioch