Czemu “Śmierć i Ferdynand” zasługuje na miano najlepszego odcinka “Kiepskich”?

Felieton Szymka_19 na temat odcinka Śmierć i Ferdynand:

“Nie kryję się z tym, że moim ulubionym odcinkiem “Świata według Kiepskich” jest “Margaryna Gagaryna”. To wyjątkowo zabawny epizod o mojej ulubionej tematyce kosmosu, ale niestety nic poza tym. Brakuje mu wielu czynników do osiągnięcia rangi najlepszego odcinka serialu. Rangi, którą moim zdaniem reprezentuje 74 odcinek serialu, “Śmierć i Ferdynand”. Czemu tak twierdzę? Zaraz przedstawię dziewięć argumentów na poparcie mojej tezy.

Powód pierwszy: Fabuła
Fabuła jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na jakość odcinka. W tym przypadku wolno się rozkręca, pozwalając widzowi oswoić się z sytuacją. Każda scena w tym odcinku jest skutkiem tego, co się wydarzyło w poprzedniej. Nie ma tzw. “zapchajdziur”, czyli momentów, które nie mają wpływu na fabułę. Podczas, gdy w najnowszych odcinkach (a czasem i w starszych) dodaje się absurdalne sceny z Hobbitami, Dzikim Zachodem czy Hitlerem żeby się zmieścić w 22 minutach, tutaj fabuła starczyła aż na 36 minut!

Powód drugi: Pomysł na odcinek
Po trafieniu Mocnym Fullem w głowę, Halina postanawia wyleczyć męża z pijaństwa za pomocą czarów. Udaje się jej, przez co Kiepski traci sens życia. Wobec tego odwiedza go Śmierć. Jednak Ferdek, niczym Franek Dolas, dzięki grze w trzy karty przechytrza egzotycznego gościa i wygrywa od niego 50 lat życia. Dzięki niesamowitym umiejętnościom Śmierci, zamieszkuje on na Ćwiartki 3/4, a potem staje się pełnoprawnym Kiepskim o nowym imienu Gienia. Opis brzmi bardzo ciekawie, a wykonanie jest jeszcze lepsze.

Powód trzeci: Śmierć/Gienia
Sercem tego odcinka jest istota, która zdaje się serca nie ma. Tajemnicza Śmierć z kosą, i jak to powiedział Ferdek “starym łachem […] którym można tramwaje straszyć”, jest wzorowym pracownikiem nienazwanej firmy. Jak sam potem mówi, dostawał “nagrody, wyróżnienia, medale”. Do czasu. Po spełnieniu ostatniego życzenia Ferdka, czyli gry w trzy karty, jest załamany, albowiem miał za zadanie zabić Kiepskiego, ale ten, oszukując, wygrał od niego 50 lat życia. Od tego czasu Śmierć mieszka u niego i zmienia mu się charakter. Z obojętnego zarzynacza staje się wesołym, adoptowanym synem Ferdka i Halinki, co pieczętuje zmiana imienia na Gienia. Powolna zmiana bohatera jest na wielki plus, bo z upływem czasu coraz bardziej lubisz tą konkretną postać. Kibicujemy Gieni, obchodzi nas jego/jej los. Nie mamy do czynienia z kolejną postacią epizodyczną o której się zapomni za dwa dni. Śmierć to bardzo wyrazista postać, co czyni ją kimś wyjątkowym i trudnym do zapomnienia.

Powód czwarty: Ciekawostki
“Śmierć i Ferdynand” daje nam więcej ciekawostek nuż jakikolwiek inny odcinek który oglądałem. Z tego odcinka się między innymi dowiadujemy że Walduś zawsze chciał mieć brata, Ferdek i Cyc chodzą w jednych majtkach, Halinie smakują karaluchy, dziadek Ferdka nosił szablę, a babcia Boczka ma na imię Gienia.

Powód piąty: Śmieszne momenty
Okazji do śmiechu również nie zabrakło. Jedną  z najzabawniejszych scen była gra w kosza puszką Mocnego Fulla, reakcja Paździocha na Śmierć i zakłady Mariana z Ferdkiem. Na spory plus jest to, że humoru słownego i sytuacyjnego było mniej więcej po równo. Odcinek zawierał też kilka kultowych tekstów, takich jak “Skoś dziada!” albo “Pan to tylko przeszłością żyjesz. Aż cud, że się pan z butelkowego na puszkowe przestawił.”

Powód szósty: dobrze wykorzystane elementy fantastyki
Większość użytkowników forum jakich spotkałem nie lubi fantastyki w “Kiepskich”. Jednak moim zdaniem może ona nawet podnieść poziom odcinka jeśli nie będzie jej za dużo i zostanie dobrze wykorzystana. Odcinek o Śmierci nie mógłby być realistyczny, ale twórcy wpadli na dobry pomysł: wykorzystali fantastykę wyłącznie jako motyw humorystyczny. Mrożenie piwa oddechem, koszenie piłkarzy i ucinanie głowy Ferdkowi niesamowicie mnie rozbawiły.

Powód siódmy: Antagonista
W wielu odcinkach Kiepskich brakowało mi realnego antagonisty. Tutaj go mamy, jest nim “ta łysa menda, Marian Janusz Paździoch”. Gdy Gienia już na dobre się zadomowiła u Kiepskich (a nawet dostała pracę w wesołym miasteczku), pojawia się Paździoch. Oznajmia on, że służby szukają Śmierci i obiecują 100.000 zł. za jej schwytanie. Marian proponuje Ferdkowi wydanie nowego członka rodziny i podzielenie się nagrodą, Kiepski jednak stanowczo odmawia. Paździoch zawiadamia służby o obecności Śmierci u sąsiadów, ale nie spodziewa się że Ferdek “ma pomysła”. Podmienia tabliczki na drzwiach swoich i Paździochów, przez co agenci biorą Mariana za Śmierć i go aresztują.

Powód ósmy: Zakończenie
Ferdek, Waldek i Gienia zaczynają oglądać mecz, ale w pewnej chwili dzwoni telefon. Okazuje się, że to pracodawca Śmierci każe mu wracać do roboty. Kiepscy są zrozpaczeni, ale wiedzą że nie mają wyboru i żegnają Gienię na korytarzu, dając mu w ostatniej chwili mały telewizorek. Jest to dla mnie jedna z najbardziej wzruszających scen w całym serialu.


Powód dziewiąty: Przesłanie/morał

Na koniec to, czego brakowało mi we wcześniej wspomnianej “Margarynie Gagaryna” i w wielu “głupkowatych” odcinkach – morału. Tutaj jest on jasny: rodzina jest najważniejsza i nie można jej zostawić nawet za 100.000 zł nagrody na spółkę z sąsiadem. A zwłaszcza jeśli tym sąsiadem jest Paździoch.

Podsumowanie:
“Śmierć i Ferdynand” idealnie robi to, co powinny wszystkie odcinki: bawi, wzrusza, ciekawi, poucza. Jasne, jest też kilka innych odcinków które posiadają te przymiotniki (np. “Waldek tour”), ale borykają się z innymi problemami. 74. odcinek jest definicją tego, co powinna robić obsada w sitcomie pokroju “Kiepskich”. Mam nadzieję że to nie ostatni raz kiedy zobaczyliśmy Gienię.”