Ferdek dawniej i dziś

Nie byłoby „Świata według Kiepskich” bez głównej postaci, czyli Ferdynanda Kiepskiego. To on jest najczęściej wspominanym i cytowanym bohaterem “Kiepskich”. Jedna postać, ale bardzo złożona. Na przestrzeni czasu Kiepski co i raz odrobinę się zmieniał. Tych zmian było dość sporo, przez co w ostatnich latach jest już trochę inną postacią, niż w pierwszym sezonie. Prześledźmy zatem po kolei niektóre zmiany, jakie zaszły u Ferdka.

1. Pomysłowość
Z tego Ferdek słynął przez bardzo długi czas. Wiele razy widzieliśmy jak kombinował „jak by tu zarobić, żeby się nie narobić”. W bardzo wielu odcinkach mogliśmy oglądać perypetie związane z realizacją jego na pozór genialnych pomysłów. Na pierwszy rzut oka był tylko leniwym bezrobotnym, ale jak uważniej się przyjrzymy, dostrzeżemy, że miał w sobie wiele kreatywności. I tu ciekawostka: w odcinku Protest szoł opracował nawet na podstawie własnych obserwacji pewną teorię naukową, nazwaną „Teorią zero ruchu”.
Z biegiem czasu pomysłów na „złote biznesy” było coraz mniej, choć zdarzały się wyjątki od reguły (na przykład odcinek Wielkij konstriuktor czy EuroKoko), jednak w porównaniu z początkami serialu ta charakterystyczna pomysłowość Ferdka wyraźnie zanikła.

2. Alkohol
Nieodłącznym atrybutem Ferdka była puszka browaru „Mocny Full”. To piwo towarzyszyło mu przez wiele sezonów niemal w każdym odcinku. Sam mówił o sobie „Ja nie jestem alkoholikiem. Jestem piwoszem”, co może świadczyć o tym, że ze wszelkich alkoholi to właśnie piwo zajmowało u niego niepodważalne pierwsze miejsce. W odcinku Kreatura mody sprzedając swoją kolekcję mody nie chce w zamian pieniędzy, a… 2000 browarów. Z kolei w innym odcinku – Kiepska bajka o złotym jajku wypowiada życzenie, aby mieć piwny dotyk, co sprawia, że „Mocny Full” otacza go z każdej strony.
Mniej więcej w 3-4 sezonie z ulubioną żółtą puszeczką zaczyna konkurować flaszka wódki. Coraz częściej spotkania sąsiadów są właśnie przy 40-procentowym trunku. W nowszych sezonach Ferdek pije mnóstwo wódki. W odcinku Urodzeni mordercy widzimy 2 sceny jak Kiepski wypija na raz „ćwiartkę” gorzałki, a odcinek Urodziny opowiada o gromadzeniu przez niego gigantycznych ilości wódki na okoliczność 60 urodzin.

3. Waga i ruch
Wiadomo, że z biegiem lat człowiek traci siły i sporo energii. W pierwszym sezonie Ferdynand jest człowiekiem energicznym, zdarza mu się podskakiwać, a nawet biegać. W odcinku Lepsza połowa bardzo ładnie też tańczy, wykonując wiele energicznych ruchów. Nie jest chudy, ale jednak stara się utrzymać wagę. Mówi o tym, np. w odcinku Świnia w każdym domu. Jego waga stopniowo wzrasta. Nie jest to wina Ferdka, lecz grającego go Andrzeja Grabowskiego. Kondycja i stan zdrowia aktora uległy pogorszeniu, czego konsekwencją było przybranie na wadze. Skutkiem tego jest naruszenie pewnego schematu, na którym opierał się serial. Zawsze Boczek był najgrubszym lokatorem kamienicy przy ul. Ćwiartki. Teraz Ferdek i Arnold mają mniej więcej takie same brzuchy. Fakt ten wykorzystano w jednym z odcinków, gdzie Halina mówi swojemu mężowi, że ze względu na jego wagę pomyliła go z Boczkiem. Zdolności ruchowe Kiepskiego w związku z przybraniem na wadze są dużo mniejsze. Już nie oglądamy jak podskakuje czy tańczy.

4. Stosunki z sąsiadami
Pierwsze sezony to niezbyt dobre stosunki z Paździochem i nie najgorsze z Boczkiem. Paździocha, będącego mendą, Ferdek nie lubił i nie chciał z nim wchodzić w jakieś zażyłości. Czasem jednak potrafił współpracować czy zgadzać się z Paździochem. Z Boczkiem Kiepski nie miał konfliktu. Nie lubili się zbytnio, ale zwykle żyli w pokojowych stosunkach. Po kilku latach sytuacja zaczęła się zmieniać. Ferdek nadal nie lubił Paździocha, ale gdy do akcji wkraczał Boczek potrafił jednoczyć się z Marianem, aby stanąć przeciwko otyłemu sąsiadowi z góry. Z początku słynne „wypierdzielenia” Boczka były śmieszne, bo zwykle kończyły jakąś sytuację, jednak w ostatnich sezonach stało się to nagminne i coraz bardziej nachalne odbierając tym samym humor takich scen.

5. Słownictwo
Ferdek nigdy nie był przykładem do naśladowania, jeśli chodzi o używane słowa. Ciągle słychać u niego kurde, ja pierdzielę, dupa, menda. Choć zdarzało mu się przeklinać, to zjawisko to nie było nagminne. W ostatnich sezonach trochę częściej używa słów, które muszą zostać wypikane. Słychać również, że jego mowa jest bardziej monotonna, a on sam przez to sprawia wrażenie coraz większego gbura. Ciągłe „wypierdzielenia”, powtarzanie „a idźże, idźże” i innych oklepanych, mówionych na okrągło utartych tekstów sprawia, że nie śmieszy on już tak jak kiedyś.

Wszystko się zmienia, nic nie może pozostać takie samo – tak można podsumować zmiany zachodzące na przestrzeni lat zarówno w serialu, jak i na całym świecie. Jednym się one podobają, innym trochę mniej. Tak już bywa. Tym, którzy wolą „starego Ferdka” pozostaje oglądanie odcinków z pierwszego sezonu, a miłośnikom „nowszej wersji Ferdka” zostaje czekanie na ewentualne powstanie nowego sezonu serialu.