Jaka będzie przyszłość „Kiepskich”? Oby jak najkrótsza

Już za kilka dni rusza kolejny, 25. sezon „Świata według Kiepskich”. Teoretycznie fan serialu powinien się cieszyć, jednak każdy trzeźwo myślący i nie chwalący wszystkiego jak leci, zauważy, że nie ma powodu do radości, bowiem nowy sezon oznacza dalsze niszczenie dobrego imienia „Kiepskich”.

Tym razem jednak twórcy stali się na tyle bezczelni, że postanowili nagrać nowe odcinki pomimo złego stanu zdrowia Ryszarda Kotysa, a to oznacza, że w wiosennej serii nie zobaczymy Paździocha. „Kiepscy” bez Paździocha, tak samo jak bez Ferdka czy Boczka, to nie są „Kiepscy” i już dziś wiem, że do ani jednego odcinka tej serii nigdy nie powrócę. Od wielu lat serial robiony jest tylko i wyłącznie dla pieniędzy, a nie dla widzów. Ani produkcja, ani telewizja Polsat nie informuje o braku Paździocha, gdyż im się to nie opłaca. Wiedzą, że gdyby oficjalnie o tym powiedzieli to wielu widzów zrezygnowałoby z oglądania nowych odcinków i słusznie! Bo odbiorcy Polsatu może i nie są wymagający, żeby nie powiedzieć gorzej („Trudne sprawy”, „Dlaczego ja?”, „Taniec z gwiazdami”), ale braku jednej z głównych postaci na pewno by nie darowali. Oglądalność by spadła, a telewizji przestałaby się zgadzać kasa. Na to sobie pozwolić nie mogą.

Gdyby twórcy mieli szacunek do serialu, jego fanów (których jest o wiele mniej niż kiedyś za sprawą tragicznego poziomu odcinków) i samego Ryszarda Kotysa, to by nie nagrywali tej wiosennej serii, tylko zrobili przerwę i poczekali, aż Pan Kotys będzie w stanie zagrać. Najpierw masa greenboxów, potem pojawienie się Jolaśki i Waldka homoseksualisty, następnie jakichś złomiarzy i innych nudnych postaci, ograniczenie występów Boczka, a teraz seria bez Paździocha. Co będzie dalej? Odcinki bez Ferdka i Haliny? Możliwe! Przecież gdy Pan Grabowski czy Pani Kipiel-Sztuka nie będą mogli kiedyś zagrać to zawsze mamy młode pokolenie w postaci Pani Ilczuk, Pana Żukowskiego i Pani Mularczyk i to z nimi można nagrywać kolejne odcinki „Kiepskich”, dopóki się nie zestarzeją. Wcale się nie zdziwię, jeśli tak będzie. Już dziś główne postacie spychane są na margines, ustępując miejsca m.in. Jolasi i Waldkowi, a humoru jest tyle co na lekarstwo. Niestety, w dzisiejszym świecie jest tak, że światem rządzi pieniądz i liczy się tylko biznes, a nie odbiorcy, dlatego ekipa będzie nam wmawiać, że wszystko z serialem jest świetnie i mamy czekać na kolejne „megazabawne” odcinki.

Za kilka tygodni serial zwany „Światem według Kiepskich” będzie obchodził teoretycznie 18. urodziny. Według mnie jednak od 6 lat on nie istnieje, właśnie ze względu na te wszystkie żałosne nowości, które doszczętnie zabiły klimat tego genialnego niegdyś sitcomu. Z okazji osiemnastki życzę „Kiepskim” spadającej oglądalności, coraz mniejszej liczby zadowolonych fanów, jak najszybszego zejścia z anteny oraz, żeby 25. sezon był ostatnim w historii. Wszystkiego najgorszego! Najgorszego z punktu widzenia biznesu, bo z punktu widzenia prawdziwych fanów, wiadomość o zakończeniu bezczeszczenia kultowego sitcomu będzie najlepszą z możliwych.