Marnowanie potencjału

Autor opinii – Pabfer:

„Najnowszy sezon zapowiada się tragicznie z powodu zbyt dużej ilości Pupcińskich. W tej serii będzie ich wyjątkowo więcej niż zwykle, ponieważ trzeba było jakoś na prędce zastąpić Mariana Paździocha, a przecież wiadomo, że najłatwiej wstawić zapchajdziury, w których nie trzeba się wysilać na wymyślanie zabawnych tekstów czy sytuacji. Zapowiada się też wiele wtórnych pomysłów – oklepany do bólu temat kłótni małżeńskich lub pazerności Jolaśki. Nawet nie potrafię wyliczyć ile tego typu odcinków było wcześniej, a zapowiadają się nowe. Na domiar złego najprawdopodobniej w tym sezonie będzie więcej bohaterów epizodycznych niż zwykle, którzy tak samo jak Jolaśka, muszą wypełnić dziurę po kultowej postaci. Już teraz znane są opisy trzech pierwszych odcinków nowej serii i Badura pełni tam ważną rolę. Jednak ani jemu ani nikomu innemu nie uda się zastąpić kultowego Paździocha. Dlaczego? Nie mają potencjału!


I tutaj wychodzi na jaw największa bolączka serialu. Przecież twórcy dysponują dużym potencjałem głównych bohaterów, jednak z dziwnych przyczyn nie chcą go wykorzystać. Zamiast tego psują kultowych Ferdka i Boczka tak, że czasem nie chce się ich oglądać. Boczek nawet po negatywnych zmianach błyszczy i się wyróżnia spośród reszty (razem z Paździochem, ale nie w najbliższej serii), jednak twórcy dają mu bardzo mało czasu antenowego. Rozumiem, że aktor sam o to poprosił z powodu choroby, ale mógłby być przynajmniej ważny dla fabuły, a tymczasem on też często bierze udział w zapchajdziurach, tyle, że znacznie zabawniejszych niż te na greenscreenie i z nudnymi bohaterami, więc nie zawsze się to zauważa. Dlaczego twórcy tak marnują wielki potencjał jaki mają? Tłumaczą to chęcią, a wręcz koniecznością wprowadzenia urozmaiceń i to im się bardzo chwali – poszukiwanie czegoś nowego, eksperymentowanie dla dobra widza. Tylko, że to wcale nie jest dla dobra widza! Okazuje się, że te nudne, stare odcinki, oparte na tanich i oklepanych schematach (opinia twórców) bawią znacznie bardziej niż te nowe, rewolucyjne, oparte o zielone tło, Pupcińskich, nudnych i płytkich bohaterów oraz erotyczne żarty, które są jeszcze bardziej tandetne i tanie niż te, które są tak krytykowane przez niektórych w starych odcinkach.
Potrafię zrozumieć, że twórcom skończyły się pomysły, a nie mają wielu źródeł dochodów, więc muszą wydoić tę swoją tłustą krowę (jaką jest serial) nie tylko z mleka, ale też z soków życiowych i krwi, ale nie potrafię zrozumieć tego, że gdy raz na jakiś czas trafia się jakiś dobry pomysł, oni i tak go marnują. Na naszym Forum często padają zdania typu ,,pomysł dobry, ale wykonanie fatalne’’. Skąd się to bierze? Otóż stąd, że niektóre pomysły czasem dalej są w starym stylu i to się widzom podoba, jednak realizacja jest już w nowym stylu, co widzów odrzuca. Wystarczyłoby dać mniej greenscreenów, mniej bohaterów drugoplanowych, a za to więcej Boczka i Paździocha rozmawiających na korytarzu. (Zwróćcie uwagę na to, że napisałem ,,rozmawiających’’, a nie ,,kłócących się’’- za Okiła się dało.) Wtedy serial byłby o niebo lepszy. Oczywiście pewnie i tak nie dorówanałby pierwszym sezonom, które miały świeże pomysły, jednak wcale nie odstawałby od nich wiele. Dużo osób mówi, że serial skończył się w 2011, gdy wprowadzono Jolaśkę. Yoka został reżyserem w 2008. Przez te 3 lata jego odcinki były gorsze niż te Okiła, ale widzom i tak się podobały, bo odstawały od oryginału tylko nieznacznie.
Wierność oryginałowi – to jest bardzo ważne. Widzowie pokochali ten serial za oryginalną koncepcję (tej drugiej przecież jeszcze wtedy nie znali) i to do oryginalnej koncepcji się przyzwyczaili. Teraz niektórzy nową, zupełnie inną koncepcję również obdarzyli sympatią, ale i tak zdecydowana większość tęskni za starym klimatem. Wszystko, co jest realizowane w nowy sposób, stanowi marnowanie potencjału, jaki ma ten serial. Często gdybam sobie, że gdyby w danym odcinku było więcej scen z głównymi bohaterami, efekt pewnie byłby o wiele lepszy. Na naszym Forum istnieją już od dawna tematy z wizjami jak wyglądałyby odcinki Yoki w reżyserii Okiła i odwrotnie. A jeśli już twórcy tak pokochali te swoje greenscreeny, mogliby na nich chociaż pokazać mieszkanie lub rzeźnię Boczka. Wtedy ich zabieg wniósłby do fabuły znacznie więcej niż marudzenie na złomie lub pod Stasiem. Długo czekałem też na mieszkanie Edzia listonosza, ale wiem, że już się nie doczekam z powodu niedawnej śmierci pana Smolenia.
Podsumowując, twórcy nie zawsze mają złe pomysły, jednak bardzo często (też nie zawsze – trzeba oddać honor) nie potrafią ich zrealizować, dlatego, że zepsuli charaktery głównych bohaterów, ograniczyli ich występy, wprowadzili nowych bohaterów, którzy od początku byli źli, a do tego zbyt często używają greenscreenów. Szkoda też, że co jakiś czas powstają niekomediowe z założenia odcinki. To chyba największy przejaw marnowania potencjału, bo serial to nie telenowela ani horror, tylko podobno sitcom (chociaż czasem mam wątpliwości).”