Scenarzyści – wypalenie czy odświeżenie?

scenarzysci

Kolejna z wypowiedzi fanów na temat serialu. Tym razem kacrudy pisze, co myśli o scenarzystach „ŚWK”:

„Serial „Świat według Kiepskich” jest niewątpliwie jednym z najbardziej znanych seriali w Polsce. Wielu go uwielbia, wielu nienawidzi, a jeszcze inni znienawidzili go dopiero po pewnym czasie i na znak „żałoby” piszą R.I.P. np. w podpisach na forum. Ale każdy na pewno o nim słyszał chociaż raz w swoim życiu.

Ci, którzy się z nim rozstali, wiedzą najlepiej, że serial ten jest już uznawany za kultowy, ale obecnie coraz częściej spotykamy się z opiniami, że teraz jest on kręcony tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Racja, wiele odcinków jest mało zabawnych, naciąganych, mówi się o nich, że „przecież trzeba zapchać jakoś te 22 minuty, prawda?”. No właśnie, ale spójrzmy też, że pomysłów powstało ponad 500, a każdy z nich (prawie każdy) traktuje o czymś zupełnie innym. Czyli pomysłów jest mnóstwo, na razie się one nie wyczerpały. Gorzej jest jednak z samym wykonaniem – zdarzają się perełki (jeśli można je tak ująć), np. „Masz wiadomość”. Ale moim zdaniem winą słabszego poziomu serialu nie jest wypalenie. Scenarzyści doszli po prostu do wniosku, że serial należy odświeżyć, bo oglądalność powoli spada. Efekt jednak był odwrotny, bo po zmianach, jakie zafundowali nam twórcy, oglądalność nie wzrosła, tylko spadała coraz bardziej.
Jeśli chodzi o same zmiany, typu więcej greenboxów, postaci gościnnych, powrót Waldka wraz z żoną, dynamiczniejsza akcja, czy też swoiste eksperymentalne odcinki w stylu telenoweli czy horroru, to nie uważam ich za dobre. Ale nie chcę uważać też ich za coś katastrofalnie złego. Nie mam nic przeciwko greenboxom, jeśli są dobrze wykonane i sceny na nich nie są nudne. A tak często bywa. Wyjątkiem jest „Tajfun”, który w większości wykonany został na zielonych płachtach, a uważam go za jeden z najlepszych odcinków nowego reżysera, Patricka Yoki. I kto go napisał? Państwo Sobiszewscy! Ci sami, którzy lubią eksperymentować, tworzyć odcinki o tematyce depresyjnej, przygnębiającej i którzy „wciskają” gdzie tylko się da postacie gościnne typu Malinowska, Badura itp. To jest najlepszy dowód na to, że scenarzyści zmienni są, a wszelkie nowości wprowadzili tylko po to, żeby polepszyć poziom serialu. Nieskutecznie. Z drugiej strony, gdyby wszystkie odcinki traktowały o biznesach Ferdka i różnych surrealistycznych sytuacjach jak w sezonie 1., to fani byliby bardziej zadowoleni. Ale nie wszyscy. Inni uważaliby, że widzą ciągle to samo, że każdy kolejny odcinek to powtórka z poprzedniego i koniec końców przestaliby oglądać serial. A tak, serial ma się wciąż lepiej i gorzej, ale wciąż trwa.
Wracając więc do pytania, uważam, że państwo Sobiszewscy i Yoka jeszcze się nie wypalili i mimo wszystko na wiele ich stać, tylko wprowadzają za dużo eksperymentów zamiast skupiać się na humorze. Mam nadzieję, że jeszcze nas czymś pozytywnie zaskoczą.”