Ukryte mądrości w odcinku 435 „Zagraniczniak”

Pisząc ten artykuł, starałem się nie nadinterpretować odcinka zbyt mocno, tylko chciałem przedstawić jego drugie dno w możliwie najbardziej obiektywny sposób, bez krytyki bohaterów czy też reżysera.

Obiadek i scena w sklepie

zagraniczniak-1

Końcówka sceny obiadkowej nie wskazuje nam jeszcze tego, że Halina jest nazbyt zafascynowana „zagraniczniakami”, ale dowiadujemy się, że Kiepska, podobnie jak później Malinowska w sklepie, Polaków uważa za takie „zwyczajne, byle co” (lub jak to określił Badura „Paszoł won, spie… stąd”). Malinowska za ladą odnosi się do Polaka, Tadeusza Kopcińskiego, dość wulgarnie. A gdy w sklepie pojawia się „zagraniczniak”, obraca się o 360° i odnosi się do niego kulturalnie (jak na nią, oczywiście). Najlepiej to obrazuje późniejsza rozmowa Badury i Ferdka pod sklepem, gdzie ten pierwszy wypowiada cytat, który już napisałem wyżej.

Scena w sypialni

zagraniczniak-sypialnia

Ferdek pyta Halinę, co by było, gdyby się urodził w innym kraju. Wymienia przy tym kolejne kraje, jakie mu tylko przychodzą do głowy, a Halina odpowiada, czego mu brakuje, by być „zagraniczniakiem”. Czyli jednoznacznie pokazuje, że Ferdek jest typowym Polakiem, który według niej do pięt nie dorasta obywatelom innych krajów. Co prawda, Ferdynand nie jest specjalnie atrakcyjny, ale Halina wywyższa obcokrajowców, uważając ich za ludzi lepszego sortu, a przecież wszyscy ludzie na świecie są równi, prawda?

Jak zostać obcokrajowcem?

zagraniczniak-2

Pewnej nocy Ferdek spotyka Mariana Paździocha przebranego za Szweda. Okazuje się, że sąsiad posiada niezliczoną kolekcję zagranicznych wcieleń. Od tego momentu Kiepski chce zostać „zagraniczniakiem”. Paździoch uświadomił mu bowiem pewną rzecz – ludzie odnoszą się z godnością i kulturą tylko do osób z zagranicy, bo są z krajów „mlekiem i miodem płynących” w porównaniu do Polski. Plan się nie udaje, Ferdek co prawda przebiera się za obcokrajowca, ale ludzie tego nie zauważają, Ferdek pozostaje dla nich nadal typowym Polakiem, alkoholikiem z pełnym brzuchem. To samo później Halina mówi do męża w sypialni: „Z ciebie się zrobił wstrętny, zgryźliwy Polaczek”. Czyli kto jest zły? Oczywiście, Polak.

Metamorfoza Ferdynanda

zagraniczniak-lawka

Ferdek zostaje więc ostatecznie uświadomiony, że nie zostanie „zagraniczniakiem”, dopóki się nie zmieni. Dopóki nie przestanie być „zgryźliwym Polaczkiem”. Ten sam Ferdynand, który jest patriotą, który jako jedyny nie chciał wyemigrować z kraju (odc. „Emigranci”), można powiedzieć, że nie chce, ale musi być obcokrajowcem, by mieć ludzki, święty spokój. Ale okazuje się to dla niego niewykonalne. Łowienie ryb to dla Ferdka próba wyciszenia się, uspokojenia, odetchnięcia od tego wszystkiego. I nagle udaje mu się złowić złotą rybkę (o głosie Jolanty, ale o tym cicho sza), która spełnia życzenia i która może pomóc Ferdkowi. Kiepski postanawia nie zaprzepaścić takiej okazji. Staje się Amerykaninem, w dodatku czarnoskórym. Oczywiście, od razu idzie się napić. I chociaż ludzie odnoszą się do niego z kulturą itd. to Ferdek nie ma pojęcia, że dwie kobiety na ławce obgadują go za jego plecami, przy okazji oczywiście obrażając Polaków.

Morał z tego taki, że jakbyśmy się nie starali zmienić, to zawsze będziemy postrzegani jako ktoś, kim od zawsze byliśmy i nic tego nie odmieni. Nawet próba zostania „zagraniczniakiem”. Za bardzo się fascynujemy Zachodem, zapominając, że to też są ludzie, tacy sami jak my, a kto wie, może nawet gorsi?